wtorek, 4 grudnia 2012

Wena...

Poniedziałek- nie poszłam do szkoły. Cieszę się z tego powodu, ponieważ miałam 6 sprawdzianów. Po prostu kocham moją szkołę. Nie marzę o niczym innym niż spędzić cały weekend na uczeniu się...
Kiedy siedziałam rano na łóżku dopadła mnie wena. xD Sięgnęłam po mój zeszyt i zapisałam to, co mi siedziało w głowie.

Oto jedna z moich wcześniejszych wypocin:
 Twoje imię
Twoje imię... krótki, ostry szept z moich ust. Trwałe, nieusuwalne z pamięci. To ty- intruz zamykający drzwi na zapomnienie. Boisz się prawdy...
Nieważne kto je wypowie, ja zawsze reaguję tak samo. Dla mnie nie ma już nic. Tylko żyć dziś tak, jak wczoraj. Twoja nieobecność mnie przytłacza. Miłości już nie ma. Serce umarło przyzwyczajone do ciepłego uścisku słodkiego życia. Świat nie jest wart tego, co są warte nasze godziny. Mogłam zatrzymać czas w twych ramionach... Ale dziś zostałam okradziona, a przecież nie mam niczego... Pytasz mnie jak się czuję? Agonia... Dusza zjada mnie...Czas nie leczy... Rośnie tylko cichy smutek, kiedy łzy krzyczą twoje imię...

Trochę to chaotyczne, ale cóż... Pisane pod wpływem chwili.

3 komentarze:

  1. ja też piszę pod wpływem chwili :)
    Podoba mi się :) Pisz jak najwięcej :)
    Obserwujemy ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję że masz tyle sprawdzianów.
    Ja mogę tylko mieć 2 w tygodniu xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że niedawno zaczęłaś prowadzić bloga :) Super piszesz, bardzo tu przyjemnie, będę wpadać częściej i zapraszam na mojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń