czwartek, 27 grudnia 2012

Święta..

Trochę mnie tu nie było, ale nie miałam czasu. Przed świętami miałam niezły zapierdziel i tak jak pisałam wcześniej przyjechała moja Holly, więc sami rozumiecie... ^^
Święta mijają spokojnie i nie powiem żeby było smutno. A się rodzice w tym roku wysilili na święta: dostałam laptopa, więc nie mogę narzekać. xD
Dwa dni temu chodziłam po kolędzie z przyjaciółkami. Pośmiałyśmy się, pośpiewałyśmy i przy okazji trochę zarobiłyśmy.
Poza tym niecałe 2 tygodnie temu były urodziny mojego kochanego pieska. Dostałam go na święta 3 lata temu i kocham go coraz bardziej.^^ To taka mała kulka, która tylko czeka aż ktoś ją pogłaszcze.
Na dzisiaj to chyba tyle. Muszę iść posprzątać w domu, bo rodzina później przyjeżdża.
Bajo ^^

Piosenka na dziś:
Ed Sheeran- Wake me up <3

niedziela, 9 grudnia 2012

Trolololo...

Jest coraz lepiej. Jeszcze nie jakoś super, ale powoli zaczynam sobie układać całe moje powalone życie. Dowiedziałam się, że na święta moja dziewczyna razem z rodziną przyjadą tutaj. Nie mogę się już doczekać.
Poza tym, cały weekend spędziłam z kuzynką. Nie spałyśmy wgl. przez ponad 48 godzin. Tak jakby jestem trochę padnięta. :D Poszłyśmy rano na dłuuuugi spacer. Wyszłyśmy z domu o 9 rano, a wróciłyśmy o 20:30. Pojechałyśmy z kolegami 3 miejscowości dalej, ale wszyscy myślą, że włóczyłyśmy się po okolicy... i niech tak zostanie. xD Miałyśmy niezłą głupawkę przez 3 dni. O 4 nad ranem zaczęłyśmy rozmawiać cukrze. Zrobiłyśmy tajną akcję i pobiegłyśmy "po cichu" do kuchni tak, żeby nikt nas nie usłyszał. Najpierw ja potknęłam się na korytarzu i spadłam na podłogę, a później ona strąciła w kuchni garnek na podłogę... Ale udało się i wróciłyśmy do pokoju z 3 kostkami cukru! Zaczęłyśmy sypać dziwnymi tekstami typu: "Wiesz co? Ten cukier ma bardziej taki inny odcień od tego cukru i niż ten cukier który mam.” Ah te nasze inteligentne rozmowy…
Dobra, nie chcę was zanudzać, więc na teraz to tyle.

Wielbię tą piosenkę… <3

Kodaline - All I Want

wtorek, 4 grudnia 2012

Wena...

Poniedziałek- nie poszłam do szkoły. Cieszę się z tego powodu, ponieważ miałam 6 sprawdzianów. Po prostu kocham moją szkołę. Nie marzę o niczym innym niż spędzić cały weekend na uczeniu się...
Kiedy siedziałam rano na łóżku dopadła mnie wena. xD Sięgnęłam po mój zeszyt i zapisałam to, co mi siedziało w głowie.

Oto jedna z moich wcześniejszych wypocin:
 Twoje imię
Twoje imię... krótki, ostry szept z moich ust. Trwałe, nieusuwalne z pamięci. To ty- intruz zamykający drzwi na zapomnienie. Boisz się prawdy...
Nieważne kto je wypowie, ja zawsze reaguję tak samo. Dla mnie nie ma już nic. Tylko żyć dziś tak, jak wczoraj. Twoja nieobecność mnie przytłacza. Miłości już nie ma. Serce umarło przyzwyczajone do ciepłego uścisku słodkiego życia. Świat nie jest wart tego, co są warte nasze godziny. Mogłam zatrzymać czas w twych ramionach... Ale dziś zostałam okradziona, a przecież nie mam niczego... Pytasz mnie jak się czuję? Agonia... Dusza zjada mnie...Czas nie leczy... Rośnie tylko cichy smutek, kiedy łzy krzyczą twoje imię...

Trochę to chaotyczne, ale cóż... Pisane pod wpływem chwili.